The Rose na wielkim ekranie. Dokument Come Back to Me [Refleksja]
Share
14 lutego 2026. Walentynki, które tym razem spędziłam w kinie, choć ostatnio były z Ateez w Kopenhadze… Kto oglądał vloga na YT, ten wie. W wybranych lokalizacjach można było obejrzeć film dokumentalny The Rose: Come Back to Me. I powiem Wam jedno: to nie był zwykły seans, a sala kinowa była niemalże w całości zapełniona.
Kim właściwie jest The Rose? To południowokoreański zespół indie-rockowy składający się z czterech członków: Woosunga, Dojoona, Hajoona i Taegyeoma. Zadebiutowali w 2017 roku i od początku szli nieco pod prąd. Byli trenowani pod typowy model K-popu, jednak nie było to coś, z czym się utożsamiali. Postawili na swoją autentyczność, bez presji wpisywania się w schemat idola. I to właśnie ta autentyczność przyciągnęła do nich ludzi z całego świata. Choć wywodzą się z Korei Południowej, za granicą mają zdecydowaną większość fanów. To właśnie oni podłapali ich debiutancką piosenkę Sorry.
Ich debiut nie wpisywał się w ówczesne gusta, a przynajmniej tak myślano. Dziś to właśnie ta odmienność najbardziej ich wyróżnia i daje uznanie na świecie.

Źródło własne. Udostępniając zdjęcie oznacz mnie lub napisz po zgodę.
Słucham ich w zasadzie od moich początków z K-popem. Jestem pełna podziwu, jak bardzo wytrwali i skupieni na wspólnym celu są panowie z The Rose. To dosłownie czwórka ziomeczków, którzy chcieli poświęcić się muzyce i zapłacili za to swoją cenę, mając bardzo pod górkę nie tylko na początku, ale właściwie przez większość swojej kariery.

Źródło własne. Udostępniając zdjęcie oznacz mnie lub napisz po zgodę.
Nie będę ukrywać… zawsze będę miała beef z ich poprzednią wytwórnią za sposób, w jaki zostali potraktowani. Temat pozwu przeciwko własnej wytwórni to niezwykle delikatna sprawa, zwłaszcza gdy sytuacja jest niestabilna. Doskonale pamiętam moment, kiedy praktycznie zniknęli. Cisza, brak informacji. Fani nie wiedzieli, co dalej. W międzyczasie trójka z nich odbywała obowiązkową służbę wojskową, a Woosung wrócił do Stanów.
Każdy z nich musiał przejść coś swojego, czym na pewno trudno było podzielić się ze światem. Choć po czasie byli wobec fanów bardziej otwarci w kwestii całej sytuacji, niektóre informacje zawarte w dokumencie i tak były dla mnie szokujące. Ilość poświęcenia, stresu i niepewności, z jakimi musieli się mierzyć, naprawdę daje do myślenia. Dosłownie cały film przepłakałam, jeśli nie ze smutku, to ze śmiechu. Moi ulubieni komicy, serio.

Źródło własne. Udostępniając zdjęcie oznacz mnie lub napisz po zgodę.
Dokument pokazuje urywki z historii zespołu od grania za tipy na ulicach, przez moment odkrycia przez K-Popową wytwórnię, aż po występ na Coachelli. I to jest coś niesamowitego, bo widzimy ich drogę w pełnym przekroju bez cenzury. Część nagrań jest nam już znana z ich vlogów, jednak niektóre sceny pokazują zupełnie nową perspektywę. Tę bardziej surową, bardziej osobistą. Film opowiada o tym jak odzyskali kontrolę nad swoją muzyką i wrócili na scenę, ale już na swoich zasadach.
Aktualnie ciężko mi określić, czy ich nowsza, czy starsza muzyka jest dla mnie ważniejsza. The Rose ma takie brzmienie, że ciężko wybrać jedną ulubioną piosenkę czy chociaż kilka ulubionych. Utożsamiam się z nimi dość mocno.
Jak to mówią music can heal & I love them for that.

Źródło własne. Udostępniając zdjęcie oznacz mnie lub napisz po zgodę.
Jeśli ktoś z Was jeszcze ich nie zna, to jest ten moment! Koniecznie sprawdźcie, jeśli lubicie takie brzmienia bądź chcecie poznać naprawdę spoko i autentycznych ziomeczków. Ogromny talent, dystans do siebie, żarty rzucane z rękawa, a przede wszystkim szczerość. Nigdy się nie zmienili i za to ich kocham.
Nie ukrywam, że mam z nimi mnóstwo osobistych wspomnień. Miałam okazję uczestniczyć w koncercie w Krakowie podczas trasy Dawn to Dusk nie gdzie indziej jak na Tauron Arenie. Do dziś pamiętam moment ogłoszenia europejskich dat i szok, że wybrali moje rodzinne miasto i to w tak dużym obiekcie. Dla porównania, kilka lat wcześniej grali w Polsce jednak w klubie Stodoła. To był ogromny przeskok, a w dodatku mieliśmy sold out. Jestem z nich ogromnie dumna!

Źródło własne. Udostępniając zdjęcie oznacz mnie lub napisz po zgodę.
Długo biłam się z myślami, czy powinnam kupić droższy bilet zamiast zwykłego na płytę czy trybuny. Teraz wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji. VIP i dostęp do soundchecku to doświadczenie, którego nie da się porównać z niczym innym, a zwłaszcza na koncercie Różanych. Tu coś zanucili pod nosem, tu rozmawiali z nami o polskiej wódce. No po prostu jak tu ich nie kochać!

Źródło własne. Udostępniając zdjęcie oznacz mnie lub napisz po zgodę.
W zeszłym roku byłam również na koncercie w Warszawie podczas trasy WRLD, tym razem na trybunach. I powiem Wam tak… kiedy raz doświadczy się niemalże barierki, ciężko przebić to uczucie. Mimo wszystko oba te koncerty miały w sobie coś wyjątkowego.
W dokumencie brakowało mi jednak wzmianek właśnie o tej ostatniej trasie, która moim zdaniem najmocniej pokazała ich autentyczność oraz to, czym tak właściwie jest The Rose.
Jeśli obserwujecie mnie od dłuższego czasu, na pewno kojarzycie moją torbę Let’s Feel It. Noszę ją praktycznie codziennie. To jeden z bardziej personalnych projektów, jakie stworzyłam. Tak bardzo Wam się spodobała, że wykonałam ich kilka (jeśli nie kilkanaście) na zamówienie.

Źródło własne. Udostępniając zdjęcie oznacz mnie lub napisz po zgodę.
Pełną relację z koncertu w Krakowie oraz urywki z soundchecku znajdziecie u mnie na YT. Kanał jest moją międzynarodową platformą, dlatego vlog został nagrany w języku angielskim.
Vlog z koncertu
Wpadaj na moje sociale
Instagram https://www.instagram.com/some_asiainhere/
YouTube https://www.tiktok.com/@some_asiainhere
TikTok https://www.tiktok.com/@some_asiainhere
X (Twitter) https://x.com/asiainhere